Zabawa z… głową
Każdy rodzic chciałby, z pewnością, zapewnić swojemu dziecku to, co najlepsze. Trudy dorastania, wychowania, rodzinnych awantur, stracone nerwy i kłótnie odchodzą w zapomnienie kiedy okaże się, że nasza ciężka praca daje efekty. Dziecko dobrze się uczy, poznaje świat, nawiązuje przyjaźnie, zdaje wymagające egzaminy, dojrzewa. I choć sprawą oczywistą jest, że czasy w których przyszło wychowywać się nam – rodzicom – diametralnie różne są od tych, w których dorasta nasze dziecko, powinniśmy w dalszym ciągu niemałą uwagę zwracać na to czym i jak bawią się nasze skarby.

Niestety najmłodsi nie potrafią jeszcze dokonywać skomplikowanej analizy sytuacji w jakiej się znaleźli, przewidywać, często nie zdają sobie sprawy z tego, co dobre, a co złe, co może im pomóc, a co zaszkodzić. Nie inaczej rysuje się kwestia komputerowych gier i aplikacji dlań przeznaczonych. Producenci multimedialnych rozwiązań dawno już doszli do wniosku, że rynek gier dla najmłodszych przynosi im znaczne profity. Jeśli rodzice małego Jasia podarowali synkowi na urodziny grę platformową, w której wciela się on w postać wesołego misia zbierającego skarby, to dlaczego rodzice Justysi nie mieliby postąpić podobnie? Przecież wszystkim nam zależy na szczęściu naszych dzieci… Gry samochodowe, edukacyjne, gry tiry, przygodówki, wyścigi aut, nawet strategie, to wspaniały prezent nie tylko dla najmłodszych. Dzięki wymienionym pozycjom młodzież rozwija w sobie umiejętność przewidywania sytuacji, dokonywania wyborów, obierania odpowiedniej strategii, podejmowania decyzji czy po prostu poznaje otaczający ich świat. Łyżką dziegciu w beczce miodu jest jednak cała masa nieodpowiednich dla dzieci gier, pełnych przemocy, brutalności, wulgaryzmów i krwi. Nasz bohater, wyposażony niejako w kilka żyć zabija, niszczy i kradnie. Staje się członkiem mafii, specem od „brudnej roboty”, wykonuje krwawe zadania, jest bezwzględny. Czy takie obrazy i taka forma „rozrywki” są tym, co chcielibyśmy podarować małej Oli, Jasiowi czy Majce? Oczywiście, że nie. Jak zatem sprawdzić czy tytuł, który wzbudził nasze zainteresowanie będzie odpowiedni? Przede wszystkim sprawdźmy jego recenzję na jednym z portali internetowych zajmujących się multimediami oraz oznaczenie czyli tzw. rating dostępny zazwyczaj na jego opakowaniu. W razie wątpliwości możemy odwiedzić jedną z witryn organizacji zajmującej się tym problemem. Wystarczy wpisać pożądany tytuł w dostępną wyszukiwarkę, by po chwili odnaleźć szczegółowe informacje na jego temat. W ten właśnie sposób czynnie możemy uczestniczyć w procesie „wirtualnej” edukacji naszych pociech, zapewniając im jednocześnie pełne bezpieczeństwo.
Podobne teksty: