Tania deska tarasowa – kłopoty murowane
W dzisiejszej dobie, zwłaszcza latem, dookoła słyszę tylko deska tarasowa, kompozyt a może egzotyk? W sieci aż roi się od firm, które budują tarasy. Wszyscy jakby wpadli w szał i muszą mieć taras. Rany już nie mogę po prostu czytać o tych tarasach na preclach. Ogólnie wszyscy wychwalają tam drewno egzotyczne. Twierdzą, że jest super twarde, super ładne, ale już niechętnie wspominają, że jest super drogie. Kto z normalnych zjadaczy chleba kupi deskę za 200 złotych za metr kwadratowy? No pytam kto? Przecież to istny rozbój w biały dzień. No ale tak wygląda rzeczywistość, przynajmniej ta internetowa, że jak na taras to tylko egzotyk. Ludzie jak policzyłem to taras 4 na 5 metrów wyniósłby mnie 4000 złotych za same drewno. Z drugiej strony jeśli szukać zamienników, czy substytutów to mamy do wyboru jeszcze modrzew syberyjski i daglezję po około 120 złotych/m2. Najtańsza deska tarasowa jaką znalazłem to impregnowana sosna o grubości 19mm. Jest tego na pęczki w każdym markecie. Jak popytałem fachowców, co temat znają to się tylko uśmiechali i twierdzili, że jak chcesz za 3 lata zrywać pokrycie to weź sosnę. Inaczej mówiąc, z sosną to tylko kłopoty murowane. Myślę, że ta cała historia z tarasami to trochę taki snobizm. Jak ktoś ma za dużo pieniędzy to wywali je na drewno egzotyczne. Założę się, że na tarasie posiedzi nie więcej jak dwa tygodnie latem i tyle. Nie mam pojęcia skąd tyle szumu o te całe tarasy. Śmierdzi mi tu jakimś rozdmuchanym „chłytem” marketingowym, a nie prawdziwą praktyczną rzeczą.
Podobne teksty: