Pracownicy z Ukrainy w polskich firmach
Polskie firmy ze względu na poprawiającą się koniunkturę zwiększają swoje moce produkcyjne, a to z kolei przekłada się na zwiększone zapotrzebowanie na pracowników. Bardzo często jednak spotykają się z deficytem na lokalnych rynkach pracy, na których brak obecnie pracowników wykwalifikowanych, lub gotowych podjąć pracę na mniej korzystnych dla nich warunkach. Odpowiedzią na to są pracownicy ze wschodzących rynków, takich jak Ukraina i Białoruś.
W roku 2010 rejestrowano ponad 180 tysięcy wniosków o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom, a konkretniej pracownikom z krajów ościennych – Ukrainy, Białorusi, Gruzji, Rosji, czy Mołdowy. Jest to jednak kropla w morzu faktycznych potrzeb polskich pracodawców, stąd według danych z początku 2011 planowany przyrost liczby oświadczeń (bez konieczności uzyskania odpowiedniego zezwolenia na pracę) może osiągnąć poziom nawet 60 procent w porównaniu z rokiem 2010.
W branżach takich jak rolnictwo, czy budownictwo symptomy wzrostu zainteresowania pracownikami z zagranicy są szczególnie widoczne. Branże te cechuje nie tylko wysoka sezonowość, a także zapotrzebowanie na pracowników przygotowanych do wykonywania szeregu powtarzalnych zadań. Są to również branże, które przeżywają w tym roku rozkwit – zwłaszcza branża budowlana po okresie kryzysu wyszła na prostą i obecnie notuje bardzo dobre wyniki.
Podobne teksty: