Nity
Nity znane są od kilkuset lat. Największe triumfy w profesjonalnych zastosowaniach święciły na przełomie XIX i XX wieku, gdy każda duża konstrukcja stalowa łączona była na nity. Proszę spojrzeć na stare fotografie dawnych statków. Wyglądały jak jeże naszpikowane tysiącami nitów, mocujących blachy kadłubów statków. Z chwilą wynalezienie technologii spawania, rola poprzedniej metody łączenia, radykalnie się zmniejszyła.
Nity przestały być podstawowym sposobem mocowania kadłubów w stoczniach oraz wielkich konstrukcji stalowych, np. wieża Eifel’a oraz mniejszych, jak choćby słupy wysokiego napięcia. Z tym, że w tym przypadku spawanie jest raczej niestosowane, racjonalniejszym wyjściem jest łączenie na śruby, pozwalające na dowóz na miejsce montażu konstrukcji w kawałkach i dopiero na placu budowy skręcanie całej budowli, którą najczęściej są kratownice. Wracając zaś do nitów, można zaobserwować renesans ich stosowania, może nie do tych dawnych technologii, ale do łączenia cienkich blach powlekanych, znakomicie nadają się nity zrywalne. Czasami stosuje się nawet do budowu drzwi, pokrytych blachą stalową. Rdzeń takiego nita, to stalowy drut, ok. 2mm średnicy, na zewnątrz którego jest aluminiowa tulejka o zewnętrznej średnicy i długości w zależności od zapotrzebowania. W praktyce średnica waha się od 4 do 6 mm, a długość od 8 do 20 mm. Wynika to z zapotrzebowania i technologii samego nitowania za pomocą ręcznych nitownic. Samo urządzenie jest bardzo proste w budowie i użyciu. Zaś proces mocowania wymaga wywiercenia otworu w łączonych elementach i dostępu tylko z jednej strony do mocowanych części. Prawie w każdym sklepie z tzw. „żelastwem” można nabyć takie nity, a jakby ktoś miał kłopot, to zawsze może udać się do najbliższej hurtowni ze śrubami i tam stać się posiadaczem tych sprytnych łączników. Proszę mieć tylko na uwadze, że w hurtowni trzeba kupić trochę większą ilość, niż przysłowiowe dwie sztuki.
Brak podobnych artykułów.